wtorek, 19 czerwca 2012

Piekło i niebo za jednym zamachem cz.9

Cały dzień siedziałaś w pokoju. Pod koniec godz. 15.00 zaczęłaś się ubierać na spotkanie z Hazzą. Ok. godz. 16.00 usłyszałaś dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłaś po schodach. Otworzałaś drzwi za którymi stał Harry ze sporym bukietem kwiatów.
H: Hej. To dla ciebie.- powiedział i wręczył ci kwiaty.
Ty: Hej - odpowiedziałaś trochę zawstydzona.
H: To co idziemy.
Ty : Ok.
Wsiedliście do samochodu.
W samochodzie:
Ty: Po co dałęś mi te kwiaty? Myślałam że wychodzimy po przyjacielsku?
H: No tak, ale to nie wypada przychodzić do dziewczyny z pustymi rękoma.
Śmiechnęłaś się - spodobała ci się ta odpowiedź.
Ty: To co ? Jedziemy tyraz do kina?
H: Nie...zaplanowałem coś dużo lepszego...
Ty: Ale mówiłeś ....
H: Chyba nie jesteś zła ? - Harry popatrzał na ciebie tym samym wzrokiem którym patrztł na ciebie w samochodzie.
Ty : No, nie....
Zaczęłaś myśleć o co chodziło Hazzie wtedy w samochodzie.
Ty : Mogę zadać ci pytanie ?
H : Wal śmiało.
Ty : Czemy ty....tak na mnie patrzyłeś wtedy w samochodzie ? Wtedy kiedy widziałęś mnie pierwszy raz. Kiedy na ciebie popatrzyłam ty odwracałęś wstok...Dlaczego ?
Harry nie odpowiedział.
H: O! Popatrz jesteśmy na miejscu ! Chłopak szybko wybiegł z samochodu i otworzył ci drzwi - strasznie ci się to podobało.
Zasłonił ci oczy ręką i gdzieś poprowadził.
H: No, już jesteśmy. Odsłonił ci oczy.
Ty: Wow. Jak tu pięknie.
Staliście we dwoje w pięknym dużym ogrodzie. Było tam przesłodko. Ptaki śpiewały. Była mała fontanna, dużo kwiatów, jeziorko i ...rozłożony koc .
Jednym słowem Hazza przygodował dla ciebie piknik.
H: Podoba ci się ?
Ty : Aż za bardzo ! <śmiech>
Ale po co ty to wszystko robisz?
H: Bo mi się strasznie podobasz - powidział chłopak patrząc na ciebie znów tym samym wzrokiem.
Ty: Harry, chodzę z twoim najlepszym przyjacielem....i ja....
Harry wziął cię w ramiona i pocałował.
Próbowałaś mu się wyrwać, ale zaczęło ci się podobać. Szybko przypomniałaś sobie o Louisie i jednak się wyrwałaś.
Hazza znów zaczął tak na ciebie patrzeć.
Ty : Harry. Wiesz że właśnie zraniłeś mnie i swojego przyjaciela ?
H : Wiem....
Ty : I co ? Dobrze ci z tym ?!
H : Nie...ale ja musiałem....
Ty : Jak to musiałeś ?!
H: Pomyśl : Co byś zrobiła na moim miejscu.
Nie odpowiedziałaś .
H: Tak też myślałem......


No i narazie koniec.
Pzdr. Harry's Girl:******


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz