Ty: Emm....no, tak...Harry wszedł do pokoju i usiadł koło ciebie.Patrzył na ciebie takim samym wzrokiem jak w samochodzie.H: Jesteś dziewczyną Lou ?Ty: No, nie do końca...Harry odetchnął z ulgą.H: To twój telefon? - spytał patrząc na telefon leżący obok ciebie.Ty: No tak...Hazza nie odpowiedział. Wziął telefon. Coś w nim napisał. Odłożył go z powrotem, uśmiechnął się do ciebie i wyszedł z pokoju. Gdy zniknął ci z oczy wzięłaś telefon. Hazza zapisał ci swój numer. Bardzo cię to zaskoczyło.L: Proszę- powiedział Louis z uśmiechem, podtykając ci szklankę z sokiem pod nos.Nie zauwarzyłaś kiedy wszedł do pokoju.L: Co się stało ? - spytał - wyglądasz na zaskoczoną.Ty: Nie , poprostu źle się poczułam.Po chwili namysłu powiedziałaś :Ty: Zaweś mnie już do domu.L: Coś musiało się stać, powiedz....Ty: Wszystko ci jutro wytłumaczę.L: Dobrze.Lou poszedł po kurtkę. Wysłałaś sms-a do Damiana w którym pytałaś się o adres jego ciotki. Odpisał Ci tak : Słoneczna 6 ( Duży , żółty, piętrowy dom). Porzegnałas się z Zayn 'em , Liam'em i Niall'em.Ty: A gdzie Hazza ?N: Siedzi w swoim pokoju. Pewnie słucha muzyki.Ty: Aha.....dzięki.Jeszcze taz się porzegnałaś z chłopcami.Weszliście z Lou do auta.L: Powiedz co się stało ...Ty: Jutro Ci wszystko wytłumaczę....L: To znaczy że jutro też się spotkamy?Ty: Oczywiście.Nastała cisza.Ty: A wtedy koło sceny - zaczęłaś - co chciałeś mi powiedziać ?Louis zpojrzał gdzieś w dal przez szybę samochodu.Jeszcze nie ruszyliście.L: No więc... znamy się tylko 2 dni. Ale ja coś do ciebie czuję. Z tobą czuję się tak dobrze.Dostałaś rumieńcy.Przez resztę drogi gadaliście o was, o tym co z wami będzie.Pod kociec drogi oparłaś się o ramię Lou i zasnęłaś. Zapomniałaś o tym co zrobił Harry.L: (twoje imię) , już jesteśmy - powiedział Louis delikatnie cię budząc.Otworzyłaś oczy.Po chwili wyszłaś z samochodu. Lou wyszedł za tobą. Chłopak złapał Cię za ręce. Kocham Cię . - powiedział i pocałował cię.Chciałaś żeby ten pocałunek trwał wiecznie. Nagle poczułaś szarpnięcie. Otworzyłaś oczy. Zobaczyłaś Louisa leżącego na ziemi. Damian stał nad nim.D: Co ty sobie wyobrażasz ?!L: Nic. No Ci do tego?D: To że moja najlepsze przyjaciółka nie będzie miziała się z jakimś kolesiem z boys-bandu którego zna 2 dni ! Wypad z tond bo przestawię ci tą śliczną buźkę tak że cię reszta nie pozna.Louis wstał.Ty: Damian czy ciepie popie....L: (Twoje imię), nie mów tak , on ma racje. Troszkę mnie poniosło.Podeszłaś do Lou.Przytuliłaś się do niego z całych sił. Pocałowałaś go w policzko i powidziałaś:Ty: Jedź już, jutro do ciebie zadzwonię, spotkamy się...Oks. To na tyle.Pzdr.Harry's Gilr :****
wtorek, 19 czerwca 2012
Piekło i niebo za jednym zamachem cz.7
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz