wtorek, 19 czerwca 2012

Piekło i niebo za jednym zamachem cz.7

 
Ty: Emm....no, tak...
Harry wszedł do pokoju i usiadł koło ciebie.
Patrzył na ciebie takim samym wzrokiem jak w samochodzie.
H: Jesteś dziewczyną Lou ?
Ty: No, nie do końca...
Harry odetchnął z ulgą.
H: To twój telefon? - spytał patrząc na telefon leżący obok ciebie.
Ty: No tak...
Hazza nie odpowiedział. Wziął telefon.  Coś w nim napisał. Odłożył go z powrotem, uśmiechnął się do ciebie i wyszedł z pokoju. Gdy zniknął ci z oczy wzięłaś telefon. Hazza zapisał ci swój numer. Bardzo cię to zaskoczyło.
L: Proszę- powiedział Louis z uśmiechem, podtykając ci szklankę z sokiem pod nos.
Nie zauwarzyłaś kiedy wszedł do pokoju.
L: Co się stało ? - spytał - wyglądasz na zaskoczoną.
Ty: Nie , poprostu źle się poczułam.
Po chwili namysłu powiedziałaś :
Ty: Zaweś mnie już do domu.
L: Coś musiało się stać, powiedz....
Ty: Wszystko ci jutro wytłumaczę.
L: Dobrze.
Lou poszedł po kurtkę. Wysłałaś sms-a do Damiana w którym pytałaś się o adres jego ciotki. Odpisał Ci tak : Słoneczna 6 ( Duży , żółty, piętrowy dom). Porzegnałas się z Zayn 'em , Liam'em i Niall'em. 
Ty: A gdzie Hazza ?
N: Siedzi w swoim pokoju. Pewnie słucha muzyki. 
Ty: Aha.....dzięki. 
Jeszcze taz się porzegnałaś z chłopcami.
Weszliście z Lou do auta.
L: Powiedz co się stało ...
Ty: Jutro Ci wszystko wytłumaczę....
L: To znaczy że jutro też się spotkamy?
Ty: Oczywiście.
Nastała cisza.
Ty: A wtedy koło sceny - zaczęłaś - co chciałeś mi powiedziać ?
Louis zpojrzał gdzieś w dal przez szybę samochodu.
Jeszcze nie ruszyliście.
L: No więc... znamy się tylko 2 dni. Ale ja coś do ciebie czuję. Z tobą czuję się tak dobrze. 
Dostałaś rumieńcy.
Przez resztę drogi gadaliście o was, o tym co z wami będzie.
Pod kociec drogi oparłaś się o ramię Lou i zasnęłaś. Zapomniałaś o tym co zrobił Harry. 
L: (twoje imię) , już jesteśmy - powiedział Louis delikatnie cię budząc.
Otworzyłaś oczy. 
Po chwili wyszłaś z samochodu.  Lou wyszedł za tobą. Chłopak złapał Cię za ręce. Kocham Cię . - powiedział i pocałował cię.
Chciałaś żeby ten pocałunek trwał wiecznie. Nagle poczułaś szarpnięcie. Otworzyłaś oczy. Zobaczyłaś Louisa leżącego na ziemi. Damian stał nad nim.
D:  Co ty sobie wyobrażasz ?!
L: Nic. No Ci do tego?
D: To że moja najlepsze przyjaciółka nie będzie miziała się z jakimś kolesiem z boys-bandu którego zna 2 dni ! Wypad z tond bo przestawię ci tą śliczną buźkę tak że cię reszta nie pozna.
Louis wstał. 
Ty: Damian czy ciepie popie....
L: (Twoje imię), nie mów tak , on ma racje. Troszkę mnie poniosło.
Podeszłaś do Lou.
Przytuliłaś się do niego z całych sił. Pocałowałaś go w policzko i powidziałaś:
Ty: Jedź już, jutro do ciebie zadzwonię, spotkamy się...


Oks. To na tyle. 
Pzdr.
Harry's Gilr :****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz