Na drugi dzień wstałaś bardzo szybko. Ubrałaś się i zeszłaś na dół do ogrodu pod domem ciotki Damiana.
Usiadłaś na małej ławeczce.Chciałaś zadzwonić do Louisa. Szykałaś jego numeru w spisie kontaktów. Natrafiłaś na numer Hazzy o którym kompletnie zapomniałaś.
Pomyślałaś - po co on mi wogóle dał ten numer, jestem dziewczyną jego najlepszego przyjaciela...? Dalej przeglądałaś numery .
Gdzie jest numer do Lou?- Pomyślałaś- nie mam go ?! Jak to morzliwe ?
D: Szykasz numeru do Louisa ?
Spojrzałaś przed siebie. Przed tobą stał twój kumpel.
Ty: Tak....
D: Nie wysilaj się.
Ty: Skasowałeś numer mojej marcheweczki ? C:
D: Nie pozwolę na to żeby moja najlepsza przyjaciółka zadawała się z takimi ludzmi !
Ty: Jesteś obrzydliwy ! A....uwarzałąm Cię za przyjaciela- krzykłaś i pobiegłaś do domu. Wskoczyłaś pod kołdrę. Zaczęłaś płakać - nie z powodu braku numeru Lou tylko z powodu twojego ,,Przyjaciela,,.
Może zadzwonię do Harry'ego ? On napewno powie mi co u Lou. - myślałaś.
Wybrałaś jego numer.
H: Halo .
Ty : Cześć Hazza to ja (twoje imię).
H: ....Nie wiedziałem że zadzwonisz ....
Ty: Tak, tylko że ja dzwonię w sprawie....
H: Wyskoczymy dzisiaj razem do kina ?
Zamurowało cię.
Ty: Ja chciałam...się spytać co u Lou.
H: Louisa nie ma. Nie będzie go przez następny tydzień. Musiał wyjechcć. Jego młodsza siostra zachorowała i musi się nią zaopiekować a jego rodzice wyjechali gdzieś na wakacje. A tak przy okazji....to przepraszam cię za to kino. Myślałem że dzwonisz do mnie.....przecierz wkoćnu dałem ci mój numer.
Ty: Dzięki za informacje na temat Louisa. Ale co do twojego numeru...dałęś mi go tam po przyjacielsku czy....
H: Przepraszam. Wyjdź dzisiaj ze mną do kina. Wszystko Ci wyjaśnię . To nie jest rozmowa na telefon.
Ty: Dobrze, mogę z tobą wyjść. ;)
H: Ok. Wpadne po ciebie ok. godz. 16.00
Ty: Ok. Pa.
H: Pa.
Rozłączyłaś się . Byłaś ciekawa co Hazza ma ci do powiedzenia.
Oks. Czytajcie dalej. Będzie się robić coraz ciekawiej. ^^
Pzdr.
Harry's Girl:***

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz