Ty: O co chodziło ?
Z: To wszystko wyglądało tak jak sytułacja z tobą, Hazzą i Lou.
Naszczęście Louis mi pomógł i ....
Ty: Znów Lou....
Zaczęłaś płakać.
Z: Cicho. Nie lubię kiedy ludzie płaczą. Ja też wtedy płaczę .
Spojrzałaś na Zayn'a . Rzeczywiście łzy napłynęły mu do oczu.
Ty: Wiesz, ja też tego nie lubię . Spróbuję się opanować. <lekki uśmiech>
Z: Wytłumaczysz mi coś ?
Ty: Co mniej-więcej ?
Z: Jak można kochać dwie osoby jednoczeście ?
Ty: Znowu będę płakać ...< uśmiech>
Z: A kochasz któregoś chociasz ciut bardziej ?
Ty: Nie wiem.
Poprostu kocham ich oboje, nie wiem którego bardziej. Lou jest jedą cześcią mojego życia, a Hazza drugą.
Z: To wszystko jest skomplikowane.
Długo rozmawialiście.
Po godzinie zasnęłaś.
Zayn przeniusł cię spiącą na rękach do pokoju Hazzy i Lou.
Po rozmowie z Zayn'em spało ci się bardzo dobrze.
Na drugi dzień.
Wstałaś bardzo późno.
Usiadłaś na łóżku.
Harry jeszcze spał.
Byłaś zmęczona.
Podeszłaś do łóżka Hazzy.
Połóżyłaś się obok niego i bardzo mocno przytuliłaś.
H: Kocham cię. - powiedział Harry odwracając się w twoją stronę i przytulając cię.
Ty: Obudziłam cię ?
H: Tak...ale to nie szkodzi. Potrzebowałem uścisku i przytulenia przez całą noc.
Po południu Hazza pojechał po twoje rzeczy do Damiana.
D: Czego ty tu chcesz i gdzie (twoje imię) ?!
Ty: Przyszedłem po jej rzeczy. Mieszka teraz ze mną i chłopakami.
D: Że co ?
H: Słyszałeś , ona mnie kocha, ja ją też.
Damian podniósł pięść.
H: Teraz sobie żartujesz , tak ?
D: Wyglądam na takiego który teraz żartyje ?
H: Opuść pięść i daj mi jej rzeczy. Nie rób głupstw.
D: Nie denerwuj mnie i wyjdź z tego domu !
H: Nie wyjde bez jej rzeczy.
Damian uderzył Hazzę pięścią w twarz z całej siły.
Harry padł na ziemię.
D: I co ? Zartowałem ?
H: Człowieku jesteś chory psychicznie !
Krzyki usłyszała ciotka Damiana.
C: Coś ty zrobił ?
Damian stał cicho wpatrując się w ciotkę.
C:Wydź z domu Damian !
Damian posłusznie wyszedł ....na porzegnanie kopłął Hazzę w udo.
Harry zwijał się z bólu.
Ciotka szybko do niego podbiegła.
C: Wstań , zaraz ci pomogę.
H: Nie, pomorze mi pani tylko dają rzeczy (twoje imię)
Starsza pani bardzo się zdziwiła.
Po chwili była już na dole z twoimi rzeczami.
Harry stał koło drzwi cały obolały, ciekła mu krew z nosa, wargi i miał podbite oko.
Chłopak wziął twoje rzeczy i bez słowa wyszedł z domu.
Poszedł do samochody (lekko kulejąc poniewarz ,damian kopnął go jeszcze w udo) i odjechał.
No i nasze opowiadanie zamienia się w film akcju ;)
Pzdr.
Harry's Girl :***

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz